Wielki Post rozpoczyna środa popielcowa zwana Popielcem, dzień skupiającym wiernych w kościele na obrzędach sypania głów popiołem. Od tej pory do świąt nie wolno było jeść do syta., stroniono od mięsa i jego przetworów, a kobiety nosiły ciemne ubiory i czarne chustki. Zarówno w mieście, jak i w okolicznych wsiach ludność praktykowała wiele zakazów i nakazów, wynikających z pobożności, ale w podtekście zachowała dawne zwyczaje. Powszechnym był zakaz używania instrumentów, jedynie w okresie tzw. półpościa przygrywano na piszczałach bezotworowych zwanych postnymi. Mówiło się też, że wtedy "Żurkowski ze Spyrkowskim się ważą, który przeważy". Ten krótki przerywnik miał na celu urozmaicić trudny czas postu i wyrzeczeń. Kumulacja zwyczajowych zachowań wielkopostnych przypada na tydzień poprzedzający Niedzielę Wielkanocną.
Ciekawie na Żywiecczyźnie przedstawia się tradycja święcenia palm. Niedzielę Palmową nazywa się tutaj Kwietną lub Wierzbną. Do dzisiaj wiele gospodyń przestrzega tradycyjnego składu palmy wielkanocnej zwanej na Żywiecczyźnie bagwiątkiem lub kocanką. Znaleźć się w niej muszą:witki wierzbowe z baziami, gałązki jałowca z jagodami, leszczyny, cisu, bożego drzewka, kokocy, leśnego barwinku, a także jabłka przywiązane za ogonki.
W Moszczanicy doczepiano do bagwiątek kawałek słoniny, którym kobiety przed sadzeniem kapusty nacierały dłonie, by chronić warzywa przed robactwem. Całość dodatkowo przystrajano mirtem, aspargusem i bibułkowymi kwiatkami i wstążkami. W Gilowicach, Milówce i wielu okolicznych miejscowościach, można do dziś podziwiać różnorodności żywieckich bagwiątek.